Wszystko co wiem o Stelvio…

wpis w: myśli, porady i testy | 7

Stelvio – mityczna przełęcz, głośno znienawidzona przez tych, którzy zostali przez nią pokonani. Zbliża się maj, a to oznacza, że (najprawdopodobniej) śnieg na patelniach stopnieje a drogi z Bormio oraz Prato zapełnią się cyklistami. Dla tych śmiałków, którzy będą próbować pierwszy raz, przygotowałem krótki poradnik…

… żeby być fair dopowiem – poradnik od osoby, która wjechała na Stelvio zaledwie dwa razy :). O czym przeczytasz tutaj – Stelvio – mój pierwszy raz – i tutaj – Stelvio – mój drugi raz.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie wzmożona liczba maili i pytań od Was na ten temat oraz moje doświadczenia sprzed roku, gdy sam miałem mnóstwo wątpliwości, obaw i lęków. Potwierdza to poniższe foto:

przed wyjazdem na Stelvio

Ale zaczynajmy:

Jak dojechać na przełęcz Stelvio?

Z centrum Polski Prato oddalone jest o 10-11h jazdy samochodem. Można wybrać wariant południowy i północny. Pólnocny jest delikatnie dłuższy, ale gwarantuje komfort poruszania się przez 80% trasy po niemieckich autostradach. Jedziemy A2 w stronę Berlina, na wysokości Poczdamu zjeżdżamy na południe, ciśniemy do Monachium, potem dosłownie 1,5-2h w Austrii i ostatnie 50-60km to ładne dróżki poprowadzone przez alpejskie doliny.

Ważna uwaga – jeśli jedziesz w nocy to zatankuj przed zjazdem z autostrady w Austrii. Do 6 rano możesz mieć problemy ze znalezieniem otwartej stacji :).

Wariantem południowym (krótszym o nie więcej niż 80 km licząc z Warszawy) przez Czechy nie jechałem Sam fakt przebijania się przez polskie drogi na południe mnie zniechęca…

Kiedy jechać na przełęcz Stelvio?

Nie wiem! Z całą pewnością kwiecień czy długi majowy weekend raczej nie jest dobrym pomysłem. Obserwuj tę stronę – PopSo.it. Może nie jest to najprecyzyjniejszy sposób sprawdzenia, co się tam dzieje, ale pokazuje jakie warunki z grubsza panują na Stelvio. W chwili gdy piszę te słowa, przełęcz wygląda tak:

Stelvio Przełęcz w kwietniu

Osobiście przyjmuję (z 3 lat obserwacji), że połowa maja to absolutny początek jakichkolwiek myśli o wyjeździe i przejezdności Stelvio. Warto obserwować miejsce na Facebooku (. Jeśli ludzie zaczną się tam meldować i wrzucać zdjęcia z czarnym asfaltem = można jechać. Pamiętaj jednak – nigdy nie ufaj wysokim górom. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – przeczytaj ten wpis – a dowiesz się, na jakie psikusy natury trzeba być gotowym nawet w połowie czerwca.

Zanim jednak wyjedziesz na Stelvio, zrób symulację

Zanim gdziekolwiek wyjedziesz, znajdź górkę w okolicy (bliższej lub dalszej) i spróbuj. Idealnie byłoby znaleźć jakieś wzniesienie które trzyma 7% przez 2-3km. Niestety w centralnej Polsce takich nie ma. Dlatego w moim przypadku taką przecierką było wjechanie kilkanaście razy na Kaszubskie Oko z Czymanowa na pomorzu (100m w górę na 1 km odcinku).

Taki podjazd wyeliminuje wszystkie rozterki na temat zachowania roweru i Twojego organizmu podczas pierwszych kilometrów podjazdu pod dużą przełęcz. Sprawdź jak to jest jechać 8km/h i mieć tętno na progu tlenowym. Uświadom sobie, że to będzie normalne w Alpach. Sprawdź sprzęt, przełożenia, jak Ci się kręci. Nie zapomnę gdy na pierwszym kilometrze za Prato, Kuba zapytał mnie „ej sprawdź czy nie mam gumy?” Nie miał, tak po prostu tam się kręci. Zawracanie sobie w trakcie podjazdu głowy takimi rzeczami jest niepotrzebne. Lepiej skupić się na pracy do wykonania albo mieć więcej czasu na podziwianie widoków :).

Lepiej nie wiedzieć, że się nie da

Z doświadczenia sugeruję nie wjeżdżać na „recon” samochodem przed dokonaniem tego rowerem. Wychodzę z założenia, że lepiej jest nie wiedzieć, że czegoś się nie da. Jest taki moment podczas wjazdu od strony Prato, gdzie zza zakrętu wyłania się 14-15% asfalt. No fuckin way – pomyślałbym, gdybym dzień wcześniej tam nie wjechał. Z perspektywy siodełka jednak, byłem tak ujechany, że w ogóle tego nie zauważyłem.

trafoi Stelvio

It’s all about pacing…

Wiem, że to nie jest modne, wszyscy z tego kpią. Podziwiam spokój tych, którzy z tego nie korzystają, ale serio – na pierwszy raz weź ze sobą czujnik tętna. Bardzo łatwo jest mocno zacząć i skończyć po 30 minutach w 1/4 trasy. O wiele mądrzej będzie jednak ustalić sobie stałe tętno, co do którego jesteś pewien, że spokojnie utrzymasz je przez 2-3h. Bez napinki na czas wjazdu. Po prostu systematycznie w górę. Przełęcz nie ucieknie.

… and gearing

To mi wyszło na rzeczonej wyżej „symulacji”. Z resztą napisałem o tym na blogu. W poprzednim rowerze miałem 34 zęby na małym blacie z przodu i 25 zębów z tyłu. Na tamten moment to było dość twarde przełożenie, co skończyło się tym, że za pierwszym razem musiałem trzy razy stawać, aby złapać powietrze. No ale na 34/25 wjeżdża Mike Cotty z Col Collective, więc Ty też dasz radę :). Ja w tym roku spróbuję na 36/28. Zobaczymy jak będzie. Tak czy siak – Stelvio to nie wyścigi. W pracy i tak Ci pogratulują wjazdu, nawet jeśli zrobisz to w 5h. Najważniejsze żeby jednak tam się znaleźć a nie odpuścić w połowie! Przemyśl dobór zębatek… Nawet 32 zęby z tyłu na pierwszy raz to nie ujma.

stromo stelvio

W co się ubrać?

W zależności od tego czy atakujesz od strony Bormio czy Prato, różnica przewyższeń to 1500-1800 metrów w górę. Sporo. Na geografii uczyli, że 100 metrów w górę = -1 st. C. Nie do końca tak jest. Gdy masz bezchmurne niebo, to skwar również potrafi dopiec przez długi czas. Jeśli jednak wybierasz się na Stelvio i na dole wszystko wskazuje na pogodny dzień, to mimo wszystko brak wiatrówki jest kardynalnym błędem. Nawet jeśli deszcz nie złapie Cię w środku podjazdu to pamiętaj, że musisz z przełęczy jeszcze zjechać :).

DCIM102DRIFT

Czy widok „The Wall” faktycznie demotywuje?

Słynne „The Wall” widziane od strony Prato obrosło w legendę. Ponoć prosom odcina prąd, gdy widzą ścianę. W mojej opinii to kwestia psychiki. Najbardziej demotywują kilometry zaraz za miejscowością Trafoi. Wjeżdżasz w pasmo wysokich lasów. Nic nie widać, nie ma na czym zawiesić oka, nie widać czy się wspinasz, a asfalt na tym odcinku jest wyjątkowo stromy. Dwa kilometry po wyjeździe z lasu pierwszy raz ukazuje się przed Tobą ściana. To jakiś 16km wspinaczki. Mnie ten widok zmotywował – w końcu widziałem do czego jadę, a cel okazał się bardzo bliski!

stelvio wall
stelvio wall
Czy nie zabraknie mi tlenu na Stelvio?

Nie. Umówmy się – będziesz jechać cały czas na wysokim tętnie. To nie trekking, ani nie himalaje. Delikatnie rozrzedzone powietrze poczujesz dopiero jak zejdziesz z roweru i uspokoisz tętno. Bez obaw!

Stelvio go go go

Jak świętować zdobycie Stelvio?

Jak już wjedziesz na górę, to czeka Cię zawód. Setki, jak nie tysiące kolarzy, zrobiło lub zrobi to tego samego dnia. Nie jesteś w żaden sposób wyjątkowy. Nie osiągnąłeś Everestu. Niestety. Ubierz się (jeśli wcześniej tego nie zrobiłeś), a następnie zrób poniższe rzeczy:
– kup bratwursta za milion ojro (bratwursta za milion ojro prezentuje Kuba),

bratwurst stelvio

– wypij najlepsze piwo na świecie, czyli Forsta,

piwo forst Stelvio

– strzel sobie fotę pod znakiem,

Stelvio zdobyte

– ewentualnie kup pamiątkową koszulkę i…

koszulka stelvio

…I próbuj nie myśleć o tym, co Cię czeka za chwilę. No cóż. Sam sobie naważyłeś tego piwa.

Stelvio

Jak przeżyć zjazd ze Stelvio?

Odpowiedź brzmi – nie wiem. Nie wiem bo ani razu tego nie dokonałem :). Za pierwszym razem złapałem dwie gumy i nie było mi dane zjechać do końca, zabrakło dosłownie 5km. Za drugim razem widoczność ograniczona przez mgłę sięgała może 30m. No cóż, zestaw zębów mam tylko jeden więc odpuściłem. Jedno jest pewne – nie nauczysz się zjeżdżać, jeśli nie będziesz zjeżdżać. Próbuj jednak, przynajmniej na początku, minimalizować ryzyko. Podobno trzeba być luźnym… chyba jestem na takie gadki za stary. Trudno być luźnym mając przed sobą 24km rollercoastera, który jak ruszy to raczej się nie zatrzymuje :).

Jak już zjedziesz, to idź na pizzę. Jutro z rana również będziesz chciał tam wjechać! ENJOY!

  • Mam pytanie na jakich oponkach wjeżdżałeś 23-25? Jaki jest tam asfalt?

    • Na 23mm ale teraz wjeżdżałbym na 25mm. Asfalt w trakcie zjazdów nie jest ok.

  • Justa

    Bardzo fajny blog. Ciekawie i lekko pisany :)

    • Dzięki Justa! Szkoda, że coraz mniej czasu mam na jego prowadzenie :)

  • Joanna Maksymiuk

    Świetnie napisane. Zmotywowało mnie.Mam pytanie .Jak trenować przed takim pojazdem. Jakieś wskazówki? Będę wdzięczna. Pozdrawiam Asia

    • Asiu,

      Trzy aspekty są ważne – ustalenie tętna, przygotowanie psychiczne na ultrapowolne zmiany krajobrazu, ustalenie przełożeń

      zależy jakie masz możliwości do trenowania. Jeśli tak jak ja trenujesz w płaskim terenie na co dzień to najlepszym rozwiązaniem będzie jazda na tętno. Ustal średnie tętno z 2,5h wyścigu (wyścig jest najlepszym środowiskiem do testów) i jedź jak Froomey na TDF :)… z tą różnicą że on liczy Watty a Ty powinnaś trzymać się tego średniego tętna.

      Jeśli masz możliwość potrenowania na smartowym trenażerze Tacxa (http://jezdzenaszosie.pl/trenazer-tacx-czy-warto-wszystko-to-co-chcialbys-wiedziec-a-czego-nikt-ci-nie-powie/) jest to świetny wyznacznik tego czy dasz radę. Kupujesz za 10 ojro film ze Stelvio i jedziesz. Jak wjedziesz to dasz radę w realu. Film pozwala przyzwyczaić się do tempa przesuwania krajobrazu, które jest 3x wolniejsze niż podczas normalnej jazdy po płaskim. W najlepszych zimowych czasach potrafię zrobić taki film 2-3x w tygodniu – potrafi to wprowadzić w niezłą depresję :).

      Przełożenie najlepiej ustalić w drodze testów na jakiejś górce, która ma 2-3 km odcinka minimum 7% (tak jak opisałem to we wpisie). Mając trochę więcej doświadczenia, teraz wjeżdżałbym na zestawie 36-28 (na 25 da się wjechać, 28 na chwile zwątpienia), ale niestety to trzeba ustalić samemu. Ja to sprawdzałem tutaj – http://jezdzenaszosie.pl/kaseta-do-zmiany-przemyslenia-po-wjezdzie-na-kaszubskie-oko/

  • Stelvio to wymagająca przełęcz. Wjechałem w tym roku w lipcu. Ważnych jest kilka aspektów. Po pierwsze dobór przełożeń. Lepiej mieć ząbek więcej w górę niż mniej. Przetestowałem to przed Stelvio na przełęczy Karkonoskiej. Tak więc na Stelvio wjeżdżałem na trzech blatach z przodu i było to bardzo komfortowe. Przód 48/30/22 tył 12-28. Od samego początku jechałem w parze z Niemcem, miał kompakt 50/34 i 11-28 z tył, umęczony był strasznie na szczycie, dla niego było zdecydowanie za twardo. Więc jeśli ktoś nie ma mega kopa w nogach to proponuję przemyśleć dobór przełożeń na Stelvio. Drugi aspekt to głowa. Według mnie na Stelvio wjeżdża się bardziej „głową niż nogami”. Najbardziej męczący psychicznie jest odcinek za Trafoi, gdzie jest bardzo stromo a do szczytu jeszcze daleko. Czy widok ściany na 16 km przed metą motywuje czy demotywuje? Mnie zmotywował. W końcu widziałem cel:):). Trzeci aspekt to technika podjeżdżania. Dla mnie bardzo ważny był rytm. Trzymałem rytm i tętno i było ok. Czas wjazdu nie miał dla mnie znaczenia, choć zajęło mi to 2.45.15. Czwarty aspekt pogoda. W dniu wjazdu w Prato w miejscu startu od rana żar lał się z nieba. I tak praktycznie było przez 3/4 dystansu. Wypiłem 5 bidonów i zjadłem 3 żele energetyczne w trakcie wjazdu. Na przełęczy zrobiło się bardzo zimno. Potrzebna była zimowa bluza i rękawiczki. Uwzględnijcie więc warunki pogodowe, bo Stelvio pod tym względem jest bardzo kapryśne. Aspekt piąty zjazd. Wjechać było łatwiej niż zjechać. Ja wybrałem zjazd przez przełęcz Umbrailpass, do Szwajcarii, przez Sante Maria Val Mustair z powrotem do miejsca startu do Prato. Zjazd bajeczny, widoki cudne, uwaga droga bardzo wąska bez barierek!!!! Szybko i momentami niebezpiecznie. Asfalt dość dobry. Zjeżdżając pamiętajcie o tym, że obręcz nagrzewa się szybko i może doprowadzić do eksplozji dętki. Hamulce są tutaj ekstremalnie użytkowane, a więc szczególnie karbonowcy muszą uważać, bo obręcze karbonowe nie tolerują wysokich temperatur. Najlepszym rozwiązaniem byłyby chyba tarczówki. Ja miałem tradycyjne hamulce. Ważna jest też średnica opon, ja miałem 32mm i jestem bardzo zadowolony z tego jak zachowywały się te oponki. Na koniec powiem, że Stelvio jest do wjechania – trzeba przede wszystkim mierzyć siły na zamiary. Pozdrawiam Bartek