Trenażer Tacx – czy warto? Wszystko to, co chciałbyś wiedzieć a czego nikt Ci nie powie…

wpis w: porady i testy | 0

Zima tuż, tuż. Ostatnio wiele osób pyta mnie o moje doświadczenia z trenażerem. Temat gorący, bo to jedna z niewielu opcji na przetrwanie we względnie dobrej formie przerwy między sezonami. Zatem temat na dziś – trenażer, czy warto i z czym to się je?

W zimę mamy cztery podstawowe wyjścia:

  • kupić jakiś rowerek treningowy/spinningowy i zarzynać go w domu,
  • kupić mnóstwo zimowych frutów i cieszyć się z windstopperów, neoprenów, jeżdżąc w zimne dni na zewnątrz,
  • wybrać drogę szymon.bike’a i po prostu wyjechać na zimę do Calpe ;),
  • kupić trenażer.

Klub Kolarski Łowicz #1918km Dzień Niepodległości na szosie

Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. W jakimś stopniu przećwiczyłem wszystkie wymienione. Miałem rowerek treningowy firmy York. Jakiś wypaśny model, który ostatniej zimy puściłem do Łodzi za śmieszną kwotę. To nie dla mnie. Zbyt wiele rzeczy tam nie gra tak jak bym chciał. Pomijam kwestię psychiczną (o której więcej w dalszej części), po prostu to nie ta bajka. Nie ta pozycja, choćbym nie wiem jak kombinował. Zimowe fruty też mam i wydałem na nie ostatniej zimy wszystkie drobne. Gdybym nie musiał ubierać się 30 minut, rozbierać się 30 minut, a po każdej przejażdżce dodatkowo myć rower pod prysznicem i smarować łańcuch przez godzinę, to może miałoby to sens. Pomijam krótkie dni, które w tej opcji umożliwiają mi trening tylko w weekendy, bo po zmierzchu nie jeżdżę z zasady. Droga szymon.bike’a jest najfajniesza. Jednak nie dla wszystkich. Ja mam żonę i cenię sobie swoją pracę. Nie wyobrażam sobie bym mógł opuścić swoją firmę. Rozwój zawodowy stawiam na równi ze sportowym. Z resztą nie ważne – by nie pójść drogą szymon.bike’a znajdzie się milion uzasadnień (o czym sam pisze). Ja chętnie bym się skusił, gdybym był 5 lat młodszy. W końcu przedłużenie wakacji to najfajniejsza rzecz na świecie – wiem, przecież niedawno kąpałem się w takim słońcu.

Teneryfa

Pozostaje trenażer. Sprzęt coraz powszechniejszy, choć upierdliwy. Sam zdecydowałem się na zakup na początku września i po prawie 3 miesiącach, myślę, że coś mogę na ten temat napisać. Mój wybór padł na Tacx i-Vortex. Przez długi czas skłaniałem się ku i-Flow, ale ostatecznie utrafiłem przed sezonem dobrą cenę i postanowiłem dołożyć kilka stówek, których raczej nie żałuję. Zdecydowałem się na wersję „i-„, która obsługuje Real Life Video, czyli filmy Tacx, które sterują obciążeniem hamulca itp., ponieważ wiedziałem z doświadczenia z rowerem treningowym, że inaczej nic mnie nie utrzyma w siodle dłużej niż 45 minut. Zdecydowałem się i  muszę przyznać, że pierwsze dni, a nawet tygodnie z trenażerem były dla mnie fatalne. Po 7 dniach miałem ochotę rzucić go w kąt. Nie dlatego, że jazda nie była ok. Dlatego, że chyba inżynierowie Tacx i moja skromna osoba nie nadają na tych samych falach…

Trenażer Tacx i-Vortex

Już przy składaniu połamałem jedną część, postępując zgodnie z literą instrukcji (całe szczęście wymieniono mi ją bez problemu). Potem nastąpiły dłuuugie dni, w których krzątałem się w salonie, między rowerem a laptopem. Soft do tego ustrojstwa i próba zrozumienia jego działania wykracza poza wszelkie standardy tworzenia oprogramowania. Już po instalacji wiedziałem, że będą problemy – jeśli na jej końcu, na pulpicie lądują dwie ikony, z czego druga zatytułowana jest „Tacx Support Tool” to można spodziewać się najgorszego. Skończyło się tym, że z całym bagażem doświadczeń i wiedzy uzyskanej z forum producenta trenażera, korespondencji z polskim dystrybutorem oraz holenderskim helpdeskiem, usiadłem, sformatowałem mój komputer i przystąpiłem do układania klocków od nowa. Udało się – działa. Ten proces jednak swoje musiał potrwać.

Trenażer Tacx i-Vortex komputer garmin edge 800

Gdy już sprzęt był gotowy, zacząłem jeździć. Poważnie jeździć. Oto moje ogólne spostrzeżenia i praktyczne rady:

  • wpięcie własnego roweru już z definicji daje +15 minut do czasu, który jestem w stanie wytrzymać na urządzeniu stacjonarnym (pozycja itp, wszystko gra),
  • ten punkt może kłóci się z pierwszym, ale jeśli masz rower lepszy i gorszy, używaj tego ostatniego. Lepszy zostaw na lato. Dwie godziny na trenażerze, to kałuża słonej wody pod rowerem, a jakoś tam musiała się znaleźć. Najprościej po ramie i wszystkich elementach roweru. Po kilku treningach rdza na śrubach gwarantowana,
  • trenażer (przynajmniej i-Vortex) wcale nie jest głośny. OK, jeśli ciśniesz interwał 50-60kmh to będzie głośno, ale prędkości do 35-40kmh są znośne, a mam upierdliwego sąsiada i ani razu nie zapukał,
  • w związku z poprzednim punktem – warto, żeby napęd był wyregulowany idealnie, bo nic tak nie denerwuje jak pykanie z korby przez 2 godziny,
  • wracając do kwestii wydzielanego potu to połączenie panele podłogowe + trenażer, bez czegoś pomiędzy, jest fatalne. Karimata za 30zł z Tesco jest za wąska i zbyt cienka, wystarczy na miesiąc używania – podziurawisz ją blokami SPD a przy okazji zalejesz panele, bo 50cm szerokości to za mało,
  • trzymając się potu, tak od 5 minuty zalewasz się nim, ale można się do tego przyzwyczaić. Ja otwieram balkon i jakoś to idzie. Trenuję w salonie, co też jest swego rodzaju abstrakcją, ale inaczej nie mogę. Pewnie tego pożałuję, gdy salon będzie walił jak siłownia, ale mam nadzieję, że węch żony w tej sprawie będzie czujny ;). Tak czy inaczej – wietrzenie w trakcie treningu i po nim jest mega ważne.
  • jeden ręcznik to często za mało,
  • specjalna opona… nie próbowałem jeździć na innej, ale firmowa Tacxa (taka niebieska) nie syfi, nie śmierdzi, jest cicha,
  • warto mieć drugie koło – uwierzcie, przekładanie opony 3x w tygodniu, w okresie przejściowym bo „raz na trenażerze, raz na zewnątrz” jest męczące,
  • koło musi być „proste” inaczej mogą być problemy ze ślizganiem się opony na rolce,
  • stawanie na pedałach na rowerku treningowym było idiotyczne, tutaj faktycznie jest co cisnąć,
  • na trenażerze o wiele szybciej sięgniesz po bidon, zużycie wody jest wyższe… przynajmniej z moich doświadczeń,
  • skomponowanie sprzętu, jedzenia i wrzucenie na siebie ubrania to kwestia do 10 minut, tyle samo uprzątnięcie bałaganu,
  • rower zawsze po treningu jest czysty i nie trzeba go myć,
  • do godziny 22 można trenować do woli, w każdy dzień tygodnia, niezależnie od aury czy temperatury,
  • trening masz zawsze pod ręką, czyli nie masz wymówek,
  • możesz trenować nawet gdy nie jesteś do końca zdrowy – to pewnie jakaś herezja dla specjalistów od treningu czy lekarzy, ale ja sprawdziłem – pierwszy trening na rowerze zaliczyłem 2 dni po wyjściu ze szpitala, w domowym zaciszu,
  • chyba nie polecałbym używania trenażera w obecności małych dzieci – wirujące z dużą prędkością koło może zrobić duże kuku rączkom.

Trenażer Tacx i-Vortex Real Life Video Tacx Trainer Software 4 Basic

Co do możliwości samego i-Vortex i jego funkcjonalności:

  • spuszczam zasłonę milczenia na to, co myślę o wytworach firm, które specjalizują się w czymś i myślą, że dorobienie do tego technologii (smart) jest łatwe. Niestety wychodzą z tego potem takie kwiatki, ale ten żywioł da się okiełznać,
  • za pierwszym razem, przy odpaleniu trasy Virtual Reality mimo, że grafika nie powaliła mnie z nóg, zaangażowałem się bardzo,
  • filmy RLV – kto da Ci możliwość wjechania na Passo dello Stelvio już dziś, już teraz? Płacisz 9,90 euro i możesz używać do woli. OK, przeżycie może nie takie samo, ale na zimę substytut jak znalazł!
  • a skoro już przy zakupach jesteśmy – Mortirolo, Gavia i Stelvio za 29,70 euro? Deal życia!
  • wróciłem z Teneryfy, odzwyczaiłem się od jeżdżenia na trenażerze, po tygodniu jestem w stanie na luzie cisnąć 2 godziny i dobrze się zmęczyć,
  • trasy, których nie znasz z rzeczywistości, konsumuje się o wiele lepiej. Nie nudzą za pierwszym razem, a można zobaczyć sporo ciekawych rzeczy. Ostatnio kupiłem trip po Korsyce i zachwyciłem się Les Calanches de Piana. Zatem jazda na trenażerze może mieć aspekt turystyczny, a piękne miejsca warto wpisać na listę rzeczy do zobaczenia,
  • opór stawiany przez urządzenie nie jest duży i stałe (nie chwilowe) opory odzwierciedlają w przypadku i-Vortex nachylenie około 3-4%, stąd podjazd na Stelvio w wirtualnej rzeczywistości ma 23-24km, a zarejestrowana „po kole” odległość przez garmina wskazuje powyżej 40 km przebytego dystansu. W przypadku gdy jedziemy dajmy na to 8%, nasza prędkość estymowana jest z generowanych wattów i stąd bierze się tzw. „virtual speed” (garmin po kole pokazuje np. 21kmh, Tacx dla przykładu 11 kmh). Co prawda strona velo sugeruje nam, że realistycznie trenażer symuluje 7%, ale albo ja czegoś nie potrafię ustawić (skalibrować) albo to marketingowych bullshit,
  • w związku z powyższym, przynajmniej w moim przypadku, operuję tylko na dużej zębatce z przodu i na 2/3 dostępnych zębatek w kasecie. To dziwne uczucie cisnąć na przełęcz na dużym blacie ale można się szybko przyzwyczaić :),
  • nie ma co ukrywać, jazda na takim urządzeniu ma swoją specyfikę i nie jest to 100% odczuć z wyjścia na rower, jednak można zatracić się w oferowanych przez trenażer substytutach rzeczywistej jazdy,
  • Tacx Trainer Software w wersji Basic, to jakaś śmieszna wersja demo w mojej ocenie. Brak możliwości eksportu treningu do Strava to okrucieństwo. Kazać sobie za tę przyjemność (i kilka innych dostępnych w wersji Advanced) płacić 75 euro to jest jakaś pomyłka,
  • fajnie, że nie trzeba dokupywać kolejnego pasa HRM i garminowski dobrze dogaduje się z oprogramowaniem za pomocą ANT+,
  • oprogramowanie, jak się można spodziewać, oszczędne jeśli chodzi o moce obliczeniowe komputera, nie jest. Mając w miarę świeży laptop, niestety w miarę dobrze i płynnie obsługiwane są filmy tylko w jakości DVD. Lepiej upewnić się przed zakupem, odwiedzając tę stronę i ściągając… kolejne oprogramowanie – http://www.tacx.com/en/products/system-requirements?lang=en-US . Chociaż może nie, mi już po zakupie pokazało, że mój komputer jest jak najbardziej OK…,
  • mimo wszelkich zapisów na forum czy w dziale pomocy na stronie producenta, zawsze wypróbuj tą „drugą opcję” jeśli taka istnieje. W kilku przypadkach okazało się, że u mnie sprawdza się lepiej niż sugerowane rozwiązanie…
  • strzeż się instalowania Tacx Trainer Software na Windows 10 :),
  • ostatecznie sprzedaż PlayStation 4 i wymienienie konsoli na trenażer uważam za dobre posunięcie ;). W końcu też „gram w grę”, a PS move by mi takich doznań nie zapewnił.

To tyle na chwilę obecną. Jeśli będę miał jakieś spostrzeżenia, padną pytania w komentarzach lub o czymś po ludzku zapomniałem – dopiszę.