Stelvio – mój pierwszy raz

wpis w: myśli | 3

Przygoda z Passo dello Stelvio tak naprawdę zaczęła się dla mnie jeszcze w Polsce, 11 czerwca, gdy o 16:15, zapakowani w mojego Mondziaka, ruszyliśmy z Kubą w stronę Prato allo Stelvio. Sami wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że już za … Czytaj więcej…

Galopujące myśli…

wpis w: myśli | 0

Od obrzydzenia, po głód. Od panicznego strachu, po totalny spokój. Tak mniej więcej wyglądały moje ostatnie tygodnie w głowie. Teraz jestem głodny jeżdżenia i mam totalny spokój ducha. Choć w przypadku tego drugiego, wolałbym, żebym się mocno mylił. Ostatnie tygodnie … Czytaj więcej…

Stelvio i co potem…?

wpis w: myśli | 0

Obszary mojego mózgu odpowiedzialne za doznania kolarskie już odpływają w stronę Stelvio. Przede mną jeszcze kilka dni odpoczynku i ruszamy w przygodę tych wakacji… ale czy ostatnią? W kolarstwie bardzo cenię sobie spontaniczność i tę świadomość, że nigdy do końca … Czytaj więcej…

Czas to pojęcie względne…

wpis w: myśli | 0

W moim ostatnim wpisie, dałem wyraz swojej lekkiej frustracji, że mimo iż trenuję tyle ile tylko mogę, to jakichś efektów w przyroście formy nie widać. Postanowiłem się rozliczyć z moich treningów w tym roku… Jazda na rowerze to sport wyjątkowo … Czytaj więcej…

Katuj nogi!

wpis w: myśli | 1

VeloToruń to był ostatni ważniejszy akt w moim kalendarzu przed wyjazdem w celu zdobycia Stelvio. Dobrze, że tam pojechałem, bo po raz pierwszy miałem okazję faktycznie sprawdzić, co oznacza w slangu „zakwaszający podjazd”. Wyjaśniam – to takie kilkaset metrów z nachyleniem … Czytaj więcej…

1 2 3 4 5