Góry Anaga – nieodkryte złoto Teneryfy

wpis w: myśli | 7

„Jeśli kiedykolwiek wybierzecie się na Teneryfę… olejcie wycieczki i zgiełk południa. Chociaż na jeden dzień. Jedźcie zobaczyć góry Anaga, pojedźcie do Taganany, zjedzcie rybę w Benijo, zachwyćcie się na Punta del Ingles. Nie ma tam turystyki, więc to miejsce nie istnieje w słowniku rezydentów biur podróży. Bierzcie samochód / rower / motor i po prostu tam bądźcie.”

Taki wpis popełniłem, wrzucając kilka zdjęć, dzień po przylocie do Polski, na swoim prywatnym profilu Facebook. Post dla znajomych więc szczery i prawdziwy. O Anadze dowiedziałem się całkiem niedawno. W przypadkowy sposób. Przygotowując się do wyjazdu, wpisywałem w Google Grafika frazy związane z Teneryfą. „Teneryfa”, „Tenerife cycling” itp. Dziwnym trafem, jakieś 30% zdjęć, które mnie zachwycały, pochodziły z miejsc, których nie potrafiłem zlokalizować na mapie wyspy. Zacząłem grzebać głębiej – Anaga!

Anaga rowerem

Tak jak napisałem we wstępie, cytując siebie samego, to miejsce nie występuje w słowniku rezydentów. Czemu? Bo nie mają na czym tam zarobić. Dzika, zielona aż do przesady i niewyobrażalnie piękna północno-wschodnia część wyspy, odcięta została od turystyki stolicą wyspy, Santa Cruz de Tenerfie i ośrodkiem akademickim San Cristobal La Laguna. Przebywając tam miałem wrażenie, że ludzie zamieszkujący tę część wyspy, to osoby którym nie w smak zgiełk pompowanej i czasem mocno plastikowej turystyki. Niewiele tu splendoru południa, neonów, nie ma tu hoteli, a i samochodów jak na lekarstwo. Raj!

Masyw Anaga rowerem

Nie mogliśmy doczekać się dnia, gdy tam pojedziemy, a gdy już nadszedł spakowaliśmy z samego rana z Kasią rower w Pandę i ruszyliśmy autostradą w stronę stolicy. Szybki przejazd przez brzydką portowo-przemysłową część miasta, obieramy kierunek na TF-11, która prowadzi do plaży „z piaskiem przywiezionym z Sahary”. Droga prowadzi przez San Andres, gdzie odbijamy w lewo na znaku Montanes Anaga / Taganana, na TF-12. Zatrzymujemy się jakiś kilometr dalej. Ja szybko przygotowuję się do jazdy i… ruszam.

Anaga TF12 rower BMC

10-12 kilometrów podjazdu na wysokość około 500 m n.p.m. to seria zachwytów. Jedziemy po skalnej półce wyłożonej charakterystycznymi żółtawymi bloczkami, hiszpańską wersją bariery drogowej. Widok jaki rozciąga się przed oczami jest NIESAMOWITY. Zielona ściana zboczy dolin i gór. Piękne słońce. Kręta droga i świetnej jakości asfalt. Czego chcieć więcej?!

Góry Anaga

Każdy zakręt odkrywa kolejne widoki. Droga prowadzi zboczami dwóch wąwozów. Często by przejechać z jednego na drugi, droga wcina się bez pardonu w zbocze. Przez długi czas oglądamy tylko jeden z wąwozów. Nigdy jednak nie zapomnę, gdy w pewnym momencie, przejeżdżając przez wyłupany w kamieniu przejazd ujrzałem kolejny. Zabrało mi dech. Pierwszy raz w życiu chciałem złapać się za głowę w podziwie dla piękna przyrody. Wyobraźcie sobie… właściwie trudno to opisać. Trzeba to zobaczyć. Mój zachwyt nie był odosobniony. Kasia zatrzymała samochód dosłownie 200 metrów dalej. Gdy tylko pojawiłem się na serpentynie, zaczęła krzyczeć do mnie „Jak tu pięknie!” Kolejne kilometry pokonywaliśmy w zachwytach.

Anaga Góry San Andres

Jechałem szybko. Niestety wyszła moja łapczywość. Im szybciej jechałem, tym szybciej mogłem odkryć kolejny widok, znów się zachwycić. Nie czułem zmęczenia. Czułem przytłoczenie. Mózg był odurzony chemią, którą sam produkował w wyniku fascynacji, jaką odczuwałem do każdej chwili spędzonej w tym miejscu.

Anaga wyprawa rowerowa Teneryfa

Na wysokości 500-600 m n.p.m. znajduje się rozjazd – Las Mercedes lub Taganana. Jeśli od razu wybierzecie skręt w lewo, na Las Mercedes, to biada Wam! Okolice Taganany to punkt obowiązkowy dla każdego kolarza! Od rozjazdu trzeba się jeszcze minutę powspinać, a następnie wjechać w 300 metrowy, w pełni zaciemniony tunel… na drugi raz (którego sobie serdecznie życzę) będę pamiętał o choćby symbolicznym światełku. Machanie garminem do tyłu w celu pokazania swojej pozycji na drodze, nie jest rozsądne.

rozjazd Taganana Las Mercedes

Zaraz za tunelem przywitało mnie osuwisko, które zablokowało pół drogi i wyglądało na dość świeże (tym bardziej, że w drodze powrotnej, jakieś dwie godziny potem, już go nie było). Był to efekt obluzowania skał podczas wieczornych i nocnych opadów oraz silnego wiatru. Od tego momentu zaczyna się ostry zjazd w dół. Do wybrzeża jest około 5 kilometrów. Zjeżdżamy z wysokości powyżej 500 metrów, co jasno pokazuje że jest tam średnio 10% nachylenia. Zjechałem jakiś kilometr i doszedłem do wniosku, że jednak jestem za stary. Droga jest kręta, dosyć wąska, a kolejny zestaw zębów mi nie wyrośnie. Nikt nie da mi gwarancji że asfalt jest „czysty”, co pokazało osuwisko na górze i ekipy wyposażone w koparki, które wzdłuż wybrzeża porządkowały drogę (ale o tym wiedzieć w tamtej chwili nie mogłem). Spakowałem rower do Pandy. Nie ma sensu ryzykować i to był dobry ruch.

Góry Anaga zjazd

W tym samym miejscu znajduje się przepiękny łącznik/mostek, zakończony punktem widokowym. Warto tam się zatrzymać. Trudno opisać słowami piękno tego miejsca. Dzikie wybrzeże, klify, cała północna część masywu Anaga. To wszystko stoi przed oczami. Niesamowite.

Wybrzeze Benijo Teneryfa rowerem

Po zjechaniu do Taganany, znów złożyłem rower i pojechaliśmy do Benijo. Droga ma około 5 kilometrów, gwarantuje krótkie acz treściwe interwały. Prowadzi wzdłuż wybrzeża. To już któraś z kolei zmiana krajobrazu tego dnia. Jeszcze 15 minut temu spoglądałem na to z góry, teraz jestem tutaj i cieszę się każdą chwilą. Takiej dynamiki na kilometr kwadratowy próżno szukać gdzie indziej. Chyba zaczynam rozumieć, czemu Teneryfę nazywają kontynentem w pigułce.

Wybrzeże Taganana Benijo

Dojeżdżam do Benijo. Jestem szczerze rozczarowany tym, że przejazd wzdłuż linii brzegowej był tak krótki. Na mapie wyglądało to zupełnie inaczej :). Tak czy inaczej, było pięknie. Końcówka to super podjazd, najpierw odbijam od wybrzeża w stronę małego wodospadu, a potem serpentyna i w mocno w górę.

Benijo rowerem

Szukam knajpy. W jednym z przewodników przeczytaliśmy, że najlepszą rybę podają tu w „El Mirador”, na końcu asfaltowej drogi. Rozglądałem się dość długo, po czym napis znalazłem na pierwszym budynku w Benijo. Gdybym wcześniej nie przeczytał, że to knajpa, nigdy bym nie wpadł na taki pomysł. Z resztą spójrzcie sami.

El Mirador Benijo BMC rower

Kolejne minuty spędziliśmy na poszukiwaniu wejścia do tego przybytku. Byliśmy przekonani, że jest zamknięty. „No fuckin way” myślałem, przecież ta rudera musi być zamknięta! Po kilku dobrych chwilach, zauważamy ruch na zapleczu budynku. Niski Hiszpan krząta się przy stolikach. Serio? Tu jednak dają jeść? Podchodzimy, pytamy czy otwarte. Za dwadzieścia minut. OK, ponoć gdzieś za restauracją, są kamieniste schody, prowadzące do plaży. Idziemy, ale to co zobaczyliśmy przekroczyło nasze wszelkie oczekiwania. Pusta plaża, najpiękniejsza plaża jaką widziałem. Wysokie fale i bryza tworząca kłębiącą się między klifami mgiełkę. Coś nie do opisania. Tutaj jedna uwaga – nie radzę schodzić w butach SPD :). Ja zmieniłem obuwie przed zejściem, na zwykłe sportowe, w innym można sobie zrobić krzywdę podczas schodzenia. Serio.

-Playa de Benijo

Po powrocie z plaży, w knajpce zjedliśmy coś, co w menu polskiej restauracji nazwano by pewnie… deską owoców morza. Świetna sprawa. 29 euro dla dwóch osób. Niby sporo, ale warto! Takich ryb, z tak biały mięsem, nigdy nie jadłem. Kalmary wyśmienite. Bajka. Podczas posiłku zaplanowaliśmy dalszą część wycieczki. Wracamy do Taganany, potem tunel i kierujemy się na Las Mercedes i San Cristobal La Laguna.

Benijo wybrzeże rower BMC

Ponowny przejazd wybrzeżem. Dla takich chwil chce się żyć. Wysokie fale. Surferzy. Piękne słońce. Szybkie zjazdy i ostre podjazdy. Tyle zachwytu na 5 kilometrach… Zachwyty się kończą i zaczyna się praca. Za kolejnych 5 kilometrów mam być 500 metrów wyżej.

Anaga podjazd rowerem

Nogi paliły, ciało się buntowało wypuszczając z siebie hektolitry wody. Ale mi wciąż uśmiech nie schodził z twarzy. Byłeś na Teneryfie pojeździć rowerem i nie wjechałeś w góry od Taganany? Nic nie widziałeś!

kanary rowerem wyspy kanaryjskie

Przejazd przez tunel (tym razem z asystą Kasi z tyłu, która oświetlała mi drogę samochodem), krótki zjazd i obieram azymut na Las Mercedes. Od tego momentu czeka mnie kilkanaście kilometrów mniej lub bardziej w górę. Droga prowadzi szczytami i zboczami gór masywu, osiągając ostatecznie wysokość około 1000 m n.p.m. Nie wiem jak opisać ten krajobraz… gdyby obudzili mnie w środku nocy w takim miejscu, strzelałbym, że to Kolumbia lub Brazylia.

Anaga rowerowa

Droga często prowadzi przez zielone tunele utworzone ze ścian gór i mchu. Meandruje między północnym i południowym zboczem, a ja odczuwam skoki temperatury. Jadąc południowym, mam słońce i piękne widoki na stolicę wyspy, jadąc północnym wjeżdżam w chmury a termometr wskazuje przynajmniej kilka stopni mniej.

Szczyty Anaga rower

Na 23 kilometrze TF12 odbijam w lewo. Punta del Ingles (Punkt Anglika). Przepiękne miejsce, z widokiem na… a z resztą spójrzcie.

Punta del Ingles rowerem

Od tego momentu zaczynają się super zjazdy. Niewiele widać, przez bujną roślinność, ale fakt iż samochodów tutaj kręci się niewiele a asfalt jest zacny, pozwala rozkręcić trochę imprezę :).

Może za dużo w tym wpisie czystych emocji i zdjęć, za co przepraszam, ale pobyt tam to po prostu przeżycie duchowe. Nie mające nic wspólnego z tym, co przeżywałem do tej pory. To było najwspanialsze 40 kilometrów jakie kiedykolwiek przejechałem.

  • Kris Kristoferson

    Super, widoki nawet na zdjęciach urywają głowę. Czuć w opisie trasy na jakim haju byłeś :). Pamiętam swój zachwyt na trasie z Trogiru do Szybenika. To był taki strzał hormonów szczęścia, że gdyby nie zmrok to bym z roweru nie zsiadał. Zazdroszczę oczywiście Tobie tej trasy. I dopisuję do tych, które muszę przejechać.

  • Jacek Kapela

    Narobiłeś mi smaka. Piękne widoki i piękne fotki. Muszę nauczyć się takie robić :) A mój partner treningowy właśnie odwołał swój grudniowy urlop a mieliśmy gdzieś powalczyć.

    • Tata fotograf z zamiłowania – największy jego zawód to fakt że nie potrafię robić zdjęć ;).

  • Chriss Greyewsky

    Ktos moze leci teraz? Ja na swieta lece od 17 do 31 grudnia :) Hotel Trianflor, Cupido, 11, 38400 Puerto de la Cruz

    • Ja chętnie ale już nie w tym roku :)

  • Grzegorz

    Ciekawego bloga odkryłem, szukając informacji o Anadze :)
    Mam jeden dzień przewidziany na szosę na Teneryfie i wybrałem właśnie Anagę. Zaplanowałem trasę ok. 100 km i 4000m up, mam nadzieję że dam radę w lutym bez kondycji i SPD, no i dzień po planowanym wyjściu na Teide.., ale na cały dzień to rozłożę, ewentualnie odpuszczę Chinamadę i Banda Banquito i zaliczę tylko Binijo jeśli chodzi o zboczenia z TF-12.. no i zawitam do El Mirador, idealnie na środku trasy! Taka okazja może się nie powtórzyć, a na pewno szybko się nie powtórzy. Dzięki za opis i pozdr :)