Czego sobie i Wam życzę…

wpis w: myśli | 0

Ufff… ostatni trening 2015 roku zaliczony. Mimo to, że wczoraj 20 minut odmrażałem palce u nóg pod gorącym prysznicem, to uważam, że warto było. Warto było tak samo, jak wszystko co w swojej kolarskiej przygodzie zrobiłem w tym roku. A działo się sporo…

Ale może zacznę od tego, czego w tym roku nie zrobiłem…

Nie kupiłem sobie stroju Raphy ani oksów za 300$. Nie dorobiłem się węglowej ramy, ani nie zamontowałem do roweru stożków. Nie byłem na początku sezonu w Calpe. Nie przejechałem 30 tysięcy kilometrów jak Michał Kwiatkowski. Nie zawitałem do żadnej kolarskiej kawiarenki. Nie zbiłem piony na coffee ride z żadnym prosem. Właściwie w 2015 roku zrobiłem niewiele rzeczy, które wchodzą powoli do kanonu pożądanych zachowań.

Zrobiłem za to milion innych rzeczy, z których się cieszę i które wypełniły treścią mój kolarski rok 2015.

JEZDZEnaSZOSIE.pl

weekend rowerowych nieszczęść

Silverback Strela 1

Organizm szybko zapomina

VeloToruń

czas jest względny

Kaszubskie Oko Kaszubski Orlinek

Passo Dello Stelvio

Passo dello Stelvio

Passo Dello Stelvio

Passo Dello Stelvio

Passo Dello Stelvio

sezon

tak blisko tak daleko

sezon

twardy reset

Teide Las Canadas wyprawa

El Mirador Benijo BMC rower

Benijo wybrzeże rower BMC

Teneryfa

Teide rower wjazd Teleferico

Klub Kolarski Łowicz #1918km Dzień Niepodległości na szosie

 

W 2016 roku życzę sobie i Wam tego, żeby był to rok przynajmniej tak samo udany, jak ten mijający.